Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
gorączkowy początek

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

Mój profil

mój avatar

archiwum

    2007
    Grudzień
    Październik
    Czerwiec
    Maj
    Kwiecień
    Marzec
    Styczeń
    2006
    Grudzień
    Listopad
    Wrzesień
    Sierpień

linki

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 17673 osób

Powered by blog 4u

tanie wino



gorączkowy początek

-Wstawaj leniu! - usłyszałam gdzieś z oddali krzyki. - Zbieraj swój seksowny tyłek!
Otworzyłam ospale oczy. Leżałam, owinięta śpiworem w namiocie. Obejrzałam się powoli wokół siebie. Był pusty. Było mi cholernie duszno, a z mojego ciała spływał pot. Machinalnie rzuciłam się ku wyjściu, rozpinając namiot. Kiedy to uczyniłam, poczułam świeże powietrze. Nie zrobiło mi się o ciut zimniej. Wewnątrz mnie się gotowało. Poczułam, że robi mi się niedobrze. Po lewej siedział Foes wraz z Frankiem i Firhal. Patrzyli się na mnie w ciszy. Pierwszy odezwał się mój chłopak.
-Wyglądasz tragicznie.
-Dzięki. - mruknęłam, energicznie się odwracając, tym samym upadając na ziemię.
Frank i Firhal parsknęli śmiechem.
-Nie powinnaś mieć kaca. Nikt nie ma. - skitował Foes.
-Zaraz wyrzygam. - wymamrotałam. Chłopak pomoógł mi się schować gdzieś za drzewem, a tam zrobiłam to, co przewidziałam. Nie byłam w stanie chodzić. Nogi uginały się pod moim ciężarem. Foes wziął mnie na ręce i zaprowadził z powrotem do namiotu. Dotknął mojego czoła.
-Jesteś strasznie rozgrzana.
-Bo mi banie rozsadza. - jęknęłam. Pragnęłam wielkiej ulgi. Marzyłam o śmierci. To było coś okropnego.
Nie wiedziałam, co się dalej działo. Chyba zasnęłam.

Na następny dzień, kiedy się obudziłam, nie odczuwałam takiego bólu. Bolały mnie tylko mięśnie i stawy. Jakbym miała zakwasy.
-Przeziębiłaś się. - twierdził Frank.
-To fakt. - poparł go Foes. - Mi się często takie napady zdarzają. Mam niską odporność.
-Ja wręcz przeciwnie. - zauważyłam. - Jeszcze nigdy nie czułam się tak, jak wczoraj.
-Było, minęło. Ważne, że już jest okej.
-Yhym. - skinęłam głową. Nienawidziłam chorować.

Czwarty dzień na polu namiotowym. Po całodniowym opalaniu się, stwierdziliśmy, że trzeba iść się zabawić. Jak to brzmi.
Poszukaliśmy jakiegoś w miarę porządnego klubu i, ku szczęściu, znaleźliśmy.
Budynek był dwupiętrowy. Na parterze była muzyka techno, a na pierwszym piętrze r&b, soul, rap i pop. Byliśmy na piętrze. Znaleźliśmy wolne miejsca, po czym my, dziewczyny zostałyśmy, a chłopcy poszli kupić coś do picia. Zajęłyśmy się badaniem środowiska. Pomieszczenie było w miarę wielkie, jednakże strasznie zatłoczone. Ludzie tańczyli w rytm muzyki, niektórzy oblewali się piwem. Doskonałą zabawę dało się wyczuć. A dopiero dochodziła 22.
-Dla ciebie piwo. - Frank podał kufel Firhal.
-Dla ciebie drink. - dostałam od Foes'a.
-Dziękujemy. - uśmiechnęłyśmy się oby dwie do naszych facetów. Zamoczyłam usta, czując whisky.
-Chodźmy na parkiet. - zaproponowała Firhal.
-Dopiero przyszliśmy. - mruknął Frank.
-Chodź. - pociągnęłą go za rękę, aby wstał.
-A wy? - chłopak spojrzał na nas.
-Dołączymy do was. - oświadczyłam. Zmieszali się z tłumem.
-Czemu nie chcesz tańczyć? - spytał Foes.
-Bo chcę pobyć z tobą. - uśmiechnęłam się, przesuwając się do niego. Objął mnie rękoma, a ja oparłwszy się o niego, wzięłam łyk alkoholu.
-Zmęczona jestem. - rzekłam.
-Opalaniem się? - spytał rozbawiony.
-Najwyraźniej. - wyszczerzyłam zęby. Ujął moją twarz swymi dłońmi, nachylił się i do góry nogami jego usta wylądowały na moich. Odwzajemniłam pocałunek.
-Cieszę się, że tu jesteś. - szepnęłam.
-No ba. - poruszył brwią. Uśmiechnęłam się szeroko, po czym wstałam i razem z Foes'em ruszyliśmy w stronę Firhal i Franka.
Bawiliśmy się świetnie.
ann 5/11/2006 16:16:13 [Powrót] Komentuj

sandra

brak www
data: 5/11/2006 17:32:51
aakm241.neoplus.adsl.tpnet.pl
IP: 83.5.16.241
tak mi się teraz jakoś przypomniało o tym wydarzeniu na woodstocku, o którym było raczej dosyć głośno przez pewien czas. hm, a może to urojona ciąża? :D
pozdrawiam.