menuksięga gościMój profilmój avatararchiwumlinkiulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 17673 osóbPowered by blog 4u |
tanie winogorączkowy początek-Wstawaj leniu! - usłyszałam gdzieś z oddali krzyki. - Zbieraj swój seksowny tyłek!Otworzyłam ospale oczy. Leżałam, owinięta śpiworem w namiocie. Obejrzałam się powoli wokół siebie. Był pusty. Było mi cholernie duszno, a z mojego ciała spływał pot. Machinalnie rzuciłam się ku wyjściu, rozpinając namiot. Kiedy to uczyniłam, poczułam świeże powietrze. Nie zrobiło mi się o ciut zimniej. Wewnątrz mnie się gotowało. Poczułam, że robi mi się niedobrze. Po lewej siedział Foes wraz z Frankiem i Firhal. Patrzyli się na mnie w ciszy. Pierwszy odezwał się mój chłopak. -Wyglądasz tragicznie. -Dzięki. - mruknęłam, energicznie się odwracając, tym samym upadając na ziemię. Frank i Firhal parsknęli śmiechem. -Nie powinnaś mieć kaca. Nikt nie ma. - skitował Foes. -Zaraz wyrzygam. - wymamrotałam. Chłopak pomoógł mi się schować gdzieś za drzewem, a tam zrobiłam to, co przewidziałam. Nie byłam w stanie chodzić. Nogi uginały się pod moim ciężarem. Foes wziął mnie na ręce i zaprowadził z powrotem do namiotu. Dotknął mojego czoła. -Jesteś strasznie rozgrzana. -Bo mi banie rozsadza. - jęknęłam. Pragnęłam wielkiej ulgi. Marzyłam o śmierci. To było coś okropnego. Nie wiedziałam, co się dalej działo. Chyba zasnęłam. Na następny dzień, kiedy się obudziłam, nie odczuwałam takiego bólu. Bolały mnie tylko mięśnie i stawy. Jakbym miała zakwasy. -Przeziębiłaś się. - twierdził Frank. -To fakt. - poparł go Foes. - Mi się często takie napady zdarzają. Mam niską odporność. -Ja wręcz przeciwnie. - zauważyłam. - Jeszcze nigdy nie czułam się tak, jak wczoraj. -Było, minęło. Ważne, że już jest okej. -Yhym. - skinęłam głową. Nienawidziłam chorować. Czwarty dzień na polu namiotowym. Po całodniowym opalaniu się, stwierdziliśmy, że trzeba iść się zabawić. Jak to brzmi. Poszukaliśmy jakiegoś w miarę porządnego klubu i, ku szczęściu, znaleźliśmy. Budynek był dwupiętrowy. Na parterze była muzyka techno, a na pierwszym piętrze r&b, soul, rap i pop. Byliśmy na piętrze. Znaleźliśmy wolne miejsca, po czym my, dziewczyny zostałyśmy, a chłopcy poszli kupić coś do picia. Zajęłyśmy się badaniem środowiska. Pomieszczenie było w miarę wielkie, jednakże strasznie zatłoczone. Ludzie tańczyli w rytm muzyki, niektórzy oblewali się piwem. Doskonałą zabawę dało się wyczuć. A dopiero dochodziła 22. -Dla ciebie piwo. - Frank podał kufel Firhal. -Dla ciebie drink. - dostałam od Foes'a. -Dziękujemy. - uśmiechnęłyśmy się oby dwie do naszych facetów. Zamoczyłam usta, czując whisky. -Chodźmy na parkiet. - zaproponowała Firhal. -Dopiero przyszliśmy. - mruknął Frank. -Chodź. - pociągnęłą go za rękę, aby wstał. -A wy? - chłopak spojrzał na nas. -Dołączymy do was. - oświadczyłam. Zmieszali się z tłumem. -Czemu nie chcesz tańczyć? - spytał Foes. -Bo chcę pobyć z tobą. - uśmiechnęłam się, przesuwając się do niego. Objął mnie rękoma, a ja oparłwszy się o niego, wzięłam łyk alkoholu. -Zmęczona jestem. - rzekłam. -Opalaniem się? - spytał rozbawiony. -Najwyraźniej. - wyszczerzyłam zęby. Ujął moją twarz swymi dłońmi, nachylił się i do góry nogami jego usta wylądowały na moich. Odwzajemniłam pocałunek. -Cieszę się, że tu jesteś. - szepnęłam. -No ba. - poruszył brwią. Uśmiechnęłam się szeroko, po czym wstałam i razem z Foes'em ruszyliśmy w stronę Firhal i Franka. Bawiliśmy się świetnie.
|